Wyobraźmy sobie sytuację, że spotykam pana Janusza Zagrodzkiego. Nie będę tutaj opisywać kim ów Pan jest. Macie gugle- wstukajcie sobie.
Wracając...
I Pan Zagrodzki, mówi mi: "(...) działania sztuki prywatnej wymagają uważnego, odśrodkowego spojrzenia z bliska, wnikającego w atmosferę intymnej osobowości (...)"
Zaczynam się zastanawiać jak to ugryźć. Nie chcę wchodzić w czyjąś intymność w brudnych tramposzach. Dlatego zanim powstał projekt postanowiłam sobie- jeśli się zapytam kogoś o zgodę, przedstawię mu dokładnie co i jak z czym się je. Jak chcę żeby to wyglądało, kto będzie oglądał zdjęcia. Jednak niektórych rzeczy nie ujawnię, pozostawię atmosferę intymnej osobowości.
Kolejnym Panem jakiego spotykam czytając dalej, jest Pan Józef Robakowski.
"(...) pozornie nasza sztuka jest niewidoczna, nieodczuwalna społecznie, ale funkcjonuje na pewno (...)"
Funkcjonuje, ale po co komu sztuka ludzi, którzy są art brut. Nuda? Ty to czytasz, więc dlaczego w ogóle jesteś na tej stronie? Może jednak w jakiś sposób ją odczuwasz, nie mówię, że społecznie, ale choć odrobinę?
podziękowania i pozdrowienia dla dr. hab D. Mileckiej, za podrzucenie pod nos Formatu, w przerwie między zajęciami, ot tak żeby zabić nudę, ot tak, żeby pobudzić do myślenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz