Tak zaczyna się opowieść o sobie Pana B. Siedzimy w Jego ciasnym pokoiku, w Domu Pomocy Społecznej gdzieś pod Poznaniem i rozmawiamy. Rozmawiamy o tym co było i nie wróci, o życiu, o uzależnieniu, chorobach, samotności. Przechodzimy przez wszystkie brudy życia, które dosięgnąć mogą każdego, by w końcu zejść na temat sztuki i twórczości.
Pan B. powrócił do rysunku, po długim czasie, odkąd Jego prace zostały odrzucone na egzaminie. Próbowaliśmy wspólnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego dopiero będąc w DPSie wraca "do korzeni".
"To była moja pasja-artysta ma lekko z garem", odpowiada śmiejąc się.W DPSie Pana B. w dni powszednie spotkać można w sali terapii zajęciowej, przy specjalnie wyznaczonym dla Niego biurku. Jest typem samotnika, który pośród kredek, bloków i temperówek rysuje, jak sam mówi to, co widzi, aby wyszło na zewnątrz, z głowy. Pokazując mi stosy swoich prac, szybko przerzuca te, które źle mu się kojarzą, dodając pospiesznie:"tu nie był mój dzień, te dziwolągi".
Pan B. w swoich rysunkach przekazuje to, co siedzi w Jego głowie. Nie do końca zrozumiałe dla większości obrazy, wyrwane z kontekstu figury, różnorodność technik i barw,
Kiedy pojawią się głosy, będę rysował nutki.





Chyba jednak nie do końca z tą tajemnicą zawodową... Nie dotarłaś do tego jeszcze na studiach czy nie uważałaś na zajęciach? :( Chyba, że Pan B. zaakceptował artykuł w tej formie...
OdpowiedzUsuńPan B. zaakceptował moje notatki w obszerniejszej formie i wyraził zgodę na opublikowanie w sieci. Dokładnie omówiliśmy co może trafić do świata internetowego, a co zostanie między nami ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
M.